Ponad 150 wolontariuszy Parafialnych Zespołów Caritas spotkało się we Wrocławiu podczas zjazdu formacyjno-integracyjnego. Był to czas wspólnej modlitwy, formacji, wymiany doświadczeń i budowania relacji pomiędzy osobami, które na co dzień w swoich parafiach angażują się w pomoc potrzebującym.
Spotkanie rozpoczęło się Eucharystią w kaplicy Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Podczas Eucharystii homilię wygłosił ks. Rafał Cyfka, były dyrektor Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Odwołując się do przypowieści o siewcy, przypomniał wolontariuszom, że Boża miłość dociera również tam, gdzie po ludzku trudno spodziewać się owocu. Zachęcał, by w chwilach zmęczenia i zniechęcenia patrzeć na Chrystusa – Bożego Siewcę, który nie przestaje siać. Szczególnie mocno wybrzmiało wezwanie, by nie pozwolić, aby społeczne podziały przesłoniły człowieka: „W każdym człowieku musimy zobaczyć oblicze Chrystusa”. Ks. Cyfka przywołał w tym kontekście doświadczenia pomocy chrześcijanom i muzułmanom na Bliskim Wschodzie, pokazując, że chrześcijańska miłość nie może być uzależniona od pochodzenia, poglądów czy przynależności drugiego człowieka.
[„Przeczytaj pełne opracowanie homilii ks. Rafała Cyfki”]
Opracowanie homilii
„Boży siewca nie przestaje siać”. Homilia ks. Rafała Cyfki podczas zjazdu Parafialnych Zespołów Caritas „Boży siewca sieje także na drodze, między cierniami i na skale. Bo taka jest logika Bożej miłości – docierać również tam, gdzie po ludzku wydaje się, że nie ma już nadziei na plon” – mówił ks. Rafał Cyfka podczas zjazdu Parafialnych Zespołów Caritas we Wrocławiu. Były dyrektor Pomocy Kościołowi w Potrzebie zachęcał wolontariuszy, by w chwilach zmęczenia, zwątpienia i zniechęcenia patrzyli na Chrystusa – Bożego Siewcę, który nie przestaje siać i który ostatecznie daje wzrost. Rozważając przypowieść o siewcy, ks. Cyfka zwrócił uwagę na jej pozornie nielogiczny charakter. Siewca rzuca ziarno nie tylko na żyzną ziemię. Pada ono również na drogę, między ciernie i na skałę. – Kto rzuca ziarno na skałę? Kto rzuca je na drogę? Bóg. Bo taka jest logika Bożej miłości, która idzie w miejsca trudne, po ludzku nieosiągalne. Także tam sieje – mówił. Jak zauważył, również ludzkie serce może przypominać drogę, po której przechodzi „armia”, depcząc to, co zostało w nim zasiane. Mogą to być lęk, cierpienie, choroba czy doświadczenie bezradności. A jednak Boży Siewca nie rezygnuje z człowieka. – On nie przestaje do nas mówić. Zachęca, żebyśmy pozostali Mu wierni w trudach, cierpieniach i chorobach, wierząc, że to kiedyś się skończy i że w Nim będzie tego kres – podkreślał ks. Cyfka. Innym razem serce człowieka może zostać zagłuszone przez ciernie. Pojawiają się one wtedy, gdy próbujemy całkowicie przejąć kontrolę nad własnym życiem, wszystko zabezpieczyć i mieć „w garści”. W pewnym momencie jednak ta rzeczywistość może się rozpaść. – A wtedy Bóg mówi: „Czekam na ciebie. Wychodzę ci naprzeciw. Jestem fundamentem, jestem oparciem” – mówił kapłan. Żyzna gleba serca Jak zatem rozpoznać, że nasze serce staje się żyzną glebą? Zdaniem ks. Cyfki dzieje się tak wtedy, gdy zaczynamy dostrzegać w drugim człowieku i bezinteresownie okazywać mu tę – po ludzku często nielogiczną – miłość Boga. – Dzisiaj chcemy dziękować za żyzną glebę waszych serc, na którą padło Słowo, ziarno miłości i oddania się na służbę Bogu i drugiemu człowiekowi – mówił, zwracając się do wolontariuszy Caritas. Przypomniał, że właśnie poprzez ich codzienną posługę – szukanie potrzebujących, pomaganie im i towarzyszenie – Boży Siewca znajduje żyzną glebę. Jest nią bezinteresowność, gotowość do rezygnacji z własnego czasu i wygody, by zrobić coś dla drugiego człowieka. – To wszystko jest wchodzeniem w Bożą logikę miłości – podkreślał. Ta służba nie zawsze jest łatwa. Towarzyszą jej stres, napięcia i zmęczenie. Wolontariusze nieustannie spotykają ludzi zmagających się z trudnymi sytuacjami i chorobami, a jednak – jak zauważył ks. Cyfka – mogą w ich twarzach dostrzegać oblicze Chrystusa. Czasem siejemy i nie widzimy owocu Kapłan zwrócił również uwagę, że wolontariusze sami niejednokrotnie stają się biblijnymi siewcami. Bywa, że dają swój czas, siły i serce, a mimo to nie widzą efektów. Obdarowany może nie podziękować. Może nie zauważyć poświęcenia. Ziarno może – przynajmniej po ludzku – wydawać się rzucone na drogę, skałę albo między ciernie. Wtedy pojawia się zwątpienie, zniechęcenie i pytanie, czy to wszystko ma sens. – Wtedy trzeba postawić sobie przed oczy Bożego Siewcę. To On jest gwarantem prawdziwych plonów – przekonywał ks. Cyfka. Wolontariusze w chwilach kryzysu O tym, jak wielką rolę wolontariusze odgrywają w życiu parafii i lokalnych społeczności, przypomniały – jak mówił – doświadczenia ostatnich lat. Najpierw była pandemia COVID-19. Osoby starsze i samotne zostały zamknięte w swoich domach, a wielu z nich potrzebowało podstawowej pomocy. Ks. Cyfka wspominał czas, gdy był proboszczem w Długołęce. Młodzi wolontariusze czekali wtedy pod telefonem, gotowi w każdej chwili pojechać do potrzebujących i dostarczyć im żywność. Później przyszła wojna w Ukrainie. Wtedy również można było zobaczyć gesty solidarności wobec ludzi, którzy doświadczyli wojny i niesprawiedliwości. Wspominał zorganizowany dla uchodźców piknik, na który przyszło ponad 600 osób. – Spotkali ludzi, którzy zobaczyli w nich po prostu swoich – mówił. Kolejnym doświadczeniem była powódź, która w 2024 roku dotknęła Dolny Śląsk. Ks. Cyfka wspominał nocną walkę z wielką wodą i układanie worków z piaskiem w obronie Marszowic. Około trzeciej nad ranem pojawiła się gorąca zupa i herbata, a chwilę później ktoś przyniósł kiełbasę z grilla. – Zjeść taką kiełbasę w pracy, w nocy, to jest niezapomniany smak – wspominał z uśmiechem. Te wyjątkowe sytuacje nie mogą jednak przesłonić tego, co najważniejsze – codziennej, często cichej posługi wolontariuszy. – Nie mogą nam sytuacje kryzysowe przesłonić waszej codziennej pomocy: paczek, spotkań, dyżurów, tego wszystkiego, co dajecie od siebie Panu i tym, do których w Jego imieniu przychodzicie pomagać – mówił. Dziękował wolontariuszom za ich służbę, podkreślając, że poprzez ich ręce i serca działa sam Bóg. – Pan was potrzebuje. To On się wami posługuje. To On czyni was siewcami swojej miłości – podkreślał. „W każdym człowieku musimy zobaczyć oblicze Chrystusa” W homilii pojawił się również mocny apel o to, by nie pozwolić, aby społeczne podziały przysłoniły człowieka. – Nasze społeczeństwo jest podzielone. To napięcie jest pokusą patrzenia na naszego brata i siostrę przede wszystkim z perspektywy podziałów – mówił ks. Cyfka. Przypomniał, że chrześcijanin nie może patrzeć na drugiego człowieka przede wszystkim przez pryzmat jego poglądów, pochodzenia czy koloru skóry. – W każdym człowieku musimy zobaczyć oblicze Chrystusa – podkreślał. Ks. Cyfka odwołał się przy tym do swojego wieloletniego doświadczenia pracy w Pomocy Kościołowi w Potrzebie i spotkań z chrześcijanami prześladowanymi na Bliskim Wschodzie. Wspominał Syrię, gdzie podczas wojny chrześcijanie, wspierani m.in. przez Caritas, pomagali potrzebującym, dostarczając żywność i leki oraz opiekując się chorymi w ich domach. Przywołał również wydarzenia z Homs w 2013 roku. Miasto doświadczało wówczas brutalnych prześladowań i wojny. Chrześcijanie sami byli ofiarami przemocy, a jednocześnie w pewnym momencie do miejsc, gdzie udzielano pomocy, przyszli muzułmanie z Homs i okolic. Ich własne domy i miejsca zamieszkania również zostały dotknięte bombardowaniami. – Można było dopuścić do serca pokusę wykluczenia: „Przecież nas prześladowaliście”. Oni jednak wiedzieli, że chrześcijanie zobaczą w nich człowieka – mówił ks. Cyfka. Dlatego podzielili się z nimi lekami i żywnością. Po pewnym czasie pojawił się transparent z prostym napisem: „Dziękujemy chrześcijanom”. Jak zauważył kapłan, podobnych świadectw z Bliskiego Wschodu jest wiele. Są wśród nich historie muzułmanów, którzy doświadczyli pomocy ze strony chrześcijan, a później sami przychodzili i prosili o chrzest. Patrzeć na Bożego Siewcę Na zakończenie ks. Cyfka powrócił do obrazu ziarna padającego na drogę, skałę i między ciernie. Boży Siewca nie omija miejsc trudnych. Nie rezygnuje z człowieka tylko dlatego, że po ludzku trudno dostrzec możliwość przemiany. Sieje cierpliwie, wierząc w możliwość wydania owocu. – Kiedy przyjdą zniechęcenia i pokusy, pamiętajcie, żeby spojrzeć na tego Bożego Siewcę i Jego logikę – zachęcał. To właśnie ta logika – wytrwałej, bezinteresownej i przekraczającej ludzkie podziały miłości – jest także fundamentem codziennej posługi Parafialnych Zespołów Caritas.
Po Mszy Świętej uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy, które kolejno zwiedzały Muzeum Archidiecezjalne.
Wizyta w muzeum była nie tylko okazją do poznania dziedzictwa Kościoła na Śląsku, ale również elementem szerszego otwarcia wolontariuszy na kulturę i historię lokalnego Kościoła. – Zależy nam na tym, żeby wolontariusze nie tylko sami poznali Muzeum Archidiecezjalne, ale też odkryli je jako miejsce, do którego warto wracać z grupami parafialnymi. Chcemy zachęcić Parafialne Zespoły Caritas, żeby podczas wyjazdów, spotkań czy pielgrzymek pokazywały także dziedzictwo Kościoła na Śląsku. To przecież część naszej historii i tożsamości, którą warto przekazywać kolejnym pokoleniom.- podkreślił Paweł Trawka, rzecznik wrocławskiej Caritas.
Formacja i profesjonalizacja wolontariatu
Drugą część spotkania stanowiła formacja prowadzona przez s. Magdalenę Stachurę CDC, odpowiedzialną za wolontariat Parafialnych Zespołów Caritas w archidiecezji.
Podczas spotkania przypomniano najważniejsze zasady dotyczące funkcjonowania wolontariuszy oraz obowiązujące ich dokumenty i aspekty prawne. Rozmawiano m.in. o ochronie danych osobowych i zasadach RODO, zachowaniu dyskrecji, prowadzeniu dokumentacji, a także organizacji pracy w Parafialnych Zespołach Caritas.
Nie była to jednak wyłącznie część wykładowa. Wolontariusze mieli również okazję podzielić się własnymi doświadczeniami, rozwiązaniami stosowanymi w swoich parafiach oraz sytuacjami, z którymi spotykają się podczas codziennej posługi. – Taka wymiana doświadczeń pozwala zobaczyć, że podobne problemy pojawiają się w różnych miejscach, ale również że poszczególne zespoły wypracowały własne sposoby radzenia sobie z nimi. – wyjaśnia siostra Magdalena.
Podczas spotkania mec. Małgorzata Trawka przybliżyła również działalność Fundacji Lumus, która pomaga osobom pokrzywdzonym przestępstwami. Fundacja prowadzi swoją działalność m.in. na terenie Oleśnicy, Wołowa, Trzebnicy, Oławy i Wrocławia. Dla wolontariuszy była to okazja do poznania kolejnej instytucji, z którą mogą zetknąć się podczas pracy na rzecz osób potrzebujących wsparcia.
„Potrzebujemy się znać i korzystać ze swoich doświadczeń”
– Takie spotkania mają kilka celów. Przede wszystkim chcemy formować wolontariuszy do dojrzałej chrześcijańskiej postawy służby, a jednocześnie dążyć do profesjonalizacji wolontariatu. Ważne jest także zacieśnianie współpracy pomiędzy poszczególnymi zespołami. Chcemy, żeby wolontariusze znali się nawzajem i wiedzieli, że mogą korzystać z doświadczenia innych Parafialnych Zespołów Caritas – podkreśla s. Magdalena Stachura.
Jak dodaje, właśnie dlatego tak ważne jest tworzenie przestrzeni do wymiany doświadczeń, pomysłów i sprawdzonych sposobów działania.
– Sieciowanie zespołów i dzielenie się rozwiązaniami, które sprawdzają się w różnych sytuacjach, jest dziś konieczne. Czasami jeden zespół mierzy się z problemem, który drugi ma już dawno za sobą i może podpowiedzieć konkretne rozwiązanie – zaznacza s. Magdalena.
Nie tylko formacja, ale także wspólnota
Ważnym elementem zjazdu był również wspólny posiłek. Była to przestrzeń mniej formalnego spotkania, rozmów, sieciowania i integracji. Dla osób, które na co dzień działają w różnych parafiach archidiecezji, możliwość poznania innych wolontariuszy jest ważną częścią budowania wspólnoty Caritas.
Codzienna działalność Parafialnych Zespołów Caritas często odbywa się lokalnie – w konkretnych parafiach, wśród osób i rodzin, które potrzebują pomocy. Zjazdy są natomiast okazją do zobaczenia szerszej perspektywy i przekonania się, że podobną służbę podejmują setki osób w całej archidiecezji.